|
"(...) Przy służbie podp. Wieniawy-Długoszowskiego w wojsku polskim wybrałem go naprzód jako porucznika,
generalnego mego adiutanta, potem jako generalnego adiutanta przy mnie, jako Naczelniku Państwa i Naczelnym
Wodzu wojsk polskich. Wszystkie powyższe zalety podp. Wieniawy-Długoszowskiego zostały stwierdzone raz jeszcze
całkowicie, pomimo że stanął do pracy bardzo szerokiej i bardzo odpowiedzialnej. Znając go dobrze, zwalałem na
niego nieraz tak trudne zadania o państwowym charakterze, którym nie podołali ministrowie państw. Pomimo że pan
podpułkownik nie miał wysokiej rangi, umiał zawsze wyjść z trudnych sytuacji, nie zatracając przy tym wysokich
zalet koleżeństwa w stosunku do kolegów z wojska. Jako charakterystykę przytaczam dwa najwięcej przeze mnie cenione
wypadki ze służby pana podpułkownika w tej roli. (...) Drugi wypadek był najważniejszym szczytem osiągniętym p
rawdopodobnie bardzo rzadko przez jakiegokolwiek oficera w jakiejkolwiek armii. Mianowicie, podczas naszych klęsk
w r. 1920 w różnych miejscach rzucano się na Naczelnego Wodza z potwarzami i obelgami. Pan podpułkownik
Wieniawa-Długoszowski został również ciężko oskarżony zarówno w pismach warszawskich, jak i sejmie.
Jakiś szubrawy chłystek, poseł Sołtyk, złożył interpelację, wydrukowaną w pismach, a żądającą wyjaśnienia
o wywiezieniu w kilku automobilach za granicę państwa polskiego [mienia mego] i publicznego przez tegoż
podpułkownika Wieniawę-Długoszowskiego. Gdy ówczesny marszałek sejmu Trąmpczyński odmówił panu podpułkownikowi
jakiejkolwiek satysfakcji, gdyż naruszałoby to prawa owego sztabowego posła, Podpułkownik prosił mnie o danie mu
dymisji z urzędu, gdyż zdecydował wymierzyć sobie samemu satysfakcję przez znieważenie czynne w sejmie zarówno
posła Sołtyka, jak i pana Trąmpczyńskiego. Ze względów państwowych zabroniłem mu tego, chociaż dotąd rumienię się
ze wstydu, żem to uczynił, przeszedł z jakichkolwiek względów do porządku dziennego nad honorem i jego wymaganiami
u mego generalnego adiutanta. Pan podpułkownik prosił mnie wtedy o danie mu dymisji, gdyż żyć po tym nie może.
Z trudem powstrzymałem p. podpułkownika od rozpaczliwego kroku, nakazując mu pracę z koniecznością przejścia
nad sobą do porządku dziennego.
Z trudem wynaleźć można sytuację bardziej trudną dla oficera dbałego o swój osobisty honor jak wyżej opisana,
z trudem też znaleźć można gdziekolwiek przykład bardziej cenny pod względem charakteru pracy przezwyciężenia
siebie dla honoru służby bezimiennej oficera sztabu!
Zaznaczam przy tem, że podp. Wieniawa-Długoszowski z trudem daje się nakłaniać do pracy biurowej, gdyż trzeba
siedzieć przy biurku; lepszym wydaje mi się do dowodzenia bezpośredniego wojskiem, gdzie jego bardzo wysokie
zalety koleżeńskie oraz nadzwyczajna dbałość o wszystkich podwładnych dałaby mu zawsze miłość i szacunek oficerów
i żołnierzy. Obok tego uważam pod-pułk. Wieniawę-Długoszowskiego za bardzo zdolnego do wszystkich ról w pracy
polityczno-sztabowej i w pracy wyższego oficera sztabowego przy najwyższych dowództwach dla dowodzenia adiutanturą
i oficerami ordynansowymi, gdyż jego praca podniesienia honoru służby i takt w stosunku do kierowniczych urządzeń
armii może wydać bardzo wydatne rezultaty".
Sulejówek, 8 XI 1924 r.
J. Piłsudski
Kwalifikacja służby ppłk. Wieniawy-Długoszowskiego wydana na jego własną prośbę,
cyt. za: Szuflada generała Wieniawy. Wiersze i dokumenty, wybór E. Grabska, M. Pytasz, Warszawa 1988, s. 108-110
|
|